Grupa teatralna STATUA MEMNONA

W sezonie 2010/ 2011 zapraszamy do Instytutu na spektakle Tynieckiej Grupy Teatralnej „Statua Memnona”:
  • 28.11.2010
  • 12.12.2010
  • 22.05.2011
 
Tyniecka Grupa Teatralna „Statua Memnona” powstała w 2006 roku i była to inicjatywa kilku młodych ludzi żywo zainteresowanych teatrem. Zaczęliśmy od klasyki rodzimej i obcej, wystawiając Dziady cz. II Mickiewicza oraz Chorego z urojenia Moliera. Nie ma w naszym teatrze tradycyjnego podziału ról i hierarchii. Spektakle tworzymy wspólnie, poczynając od wyboru tekstów, a kończąc na scenografii, choreografii i oprawie muzycznej. Nasza metoda to burza mózgów, tygiel pomysłów, w którym nabierają kształtu nasze spektakle. Nie staramy się tworzyć sztuki konceptualnej, opartej na spójnym przesłaniu, którego przekazanie byłoby naszym celem. Innymi słowy, jeśli chodzi o XX-wieczną scenę dramatyczną, sytuujemy się zdecydowanie po stronie Becketta, a nie Brechta.
Od samego początku „Statua” była związana z opactwem w Tyńcu, gdzie odbyły się premiery dwóch pierwszych przedstawień. W 2007 roku postanowiliśmy podjąć wyzwanie tekstu współczesnego i wystawiliśmy Tango Sławomira Mrożka. Po tych doświadczeniach ze specyficznym absurdem w wydaniu Mrożka wróciliśmy do klasyki, na którą próbowaliśmy spojrzeć w nieco inny sposób, szukając w niej tego, co łączy ją z naszą codziennością. W tym duchu w marcu 2008 wystawiliśmy Ożenek Mikołaja Gogola.
Mamy świadomość, że niemożliwe stało się dziś wyrażenie czegokolwiek poprzez sztukę i każdy artysta jest z góry skazany na porażkę. Ale w parze z tą nieuchronnością porażki idzie konieczność podejmowania kolejnych prób. Może następnym razem nie uda się lepiej.

Do tej pory Grupa przedstawiła w Instytucie Chronić dobro:
 
9.05.2010  Ojciec Augusta Strindberga
 
Ojciec Augusta Strindberga to dramat wyprzedzający XX-wieczny „skandynawski”, ponury obraz człowieka ukazany w sztukach i filmach Bergmana, Larsa von Triera czy Petera Asmussena. Ale oprócz tego, że Strindberg wybiega do przodu jeśli chodzi o głębię psychologicznej analizy postaci i skomplikowanych motywów ludzkich działań, to również pełnymi garściami czerpie z tradycji teatru tragicznego, szczególnie szekspirowskiego. Wybuchowa mieszanka obsesyjnej zazdrości, szaleństwa i podstępnej intrygi to wyraźne echa Otella, Zimowej opowieści i innych sztuk angielskiego dramaturga. Ale Ojciec to także sztuka o odwiecznej walce między kobietą i mężczyzną, która jest walką o władzę: „bo o cóż innego może chodzić w tej walce na śmierć i życie, jeśli nie o władzę”, jak mówi Laura – jedna z głównych postaci dramatu, z jednej strony zimna i wyrachowana femme fatale, a z drugiej kobieta, która z miłości do dziecka posuwa się być może dalej niż tego pragnie. Strindberg nie daje prostych odpowiedzi i w tym tkwi ogromna siła i prawda jego sztuki.
   
 

5.12.2009 Chory z urojenia J. B. Moliera

Chory z urojenia to nie tylko przezabawna opowieść o perypetiach pewnego naiwnego hipochondryka. Molier nie byłby sobą, gdyby pod płaszczykiem klasycznych komediowych tricków wziętych wprost z ludowej tradycji commedia del’arte nie odmalował gorzkiego i przygnębiającego obrazu człowieka. W tej sztuce napisanej w duchu improwizatorskim śmiech zmieszany jest ze łzami, groteska z satyrą, a korowód pogrzebowy kończy się karnawałem. Złudzenie, w jakim żyje główny bohater tej opowieści, niemalże doprowadza go do zrujnowania życia własnej córce. Niemalże, bo choć Argan jest ojcem-tyranem, to przecież pozostaje we władzy swego urojenia, które wszyscy dokoła niego uczą się w końcu wykorzystywać na swoją korzyść. Groteskowa hipochondria Argana to jednak nie jedyne złudzenie, które Molier z właściwą sobie jowialnością piętnuje i wyśmiewa, a jednocześnie akceptuje i afirmuje. Czymże jest miłość Angeliki i Kleanta albo chciwość Beliny, jeśli nie innymi odmianami tej samej choroby, na którą cierpi Argan? Homo deludus – oto człowiek według Moliera, a jednocześnie i dojmująco także homo ludens. To złudzenia są siłą napędową życia i nie jesteśmy w stanie się bez nich obejść – zdaje się mówić autor – mogą nam to życie zatruwać, a mogą się też okazać jedynym lekarstwem na to, co nas boli. Jakkolwiek by nie było, to dzięki nim życie ma smak.

„Statua Memnona” po raz pierwszy wystawiła Chorego z urojenia w roku 2006, w nie odnowionej jeszcze wówczas części opactwa. W tym roku spektakl odbył się na tej samej sali, która jednak wygląda teraz zupełnie inaczej. W nowym wnętrzu i w nowej oprawie scenograficzno-muzycznej „Statua Memnona” pokazała sztukę, która była jej debiutem teatralnym i od której wzięła się również jej intrygująca nazwa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

01.02.2009 Ożenek Mikołaja Gogola

Ona i On. Historia stara jak świat i podobnie jak ten świat szalona i niewiarygodna.
On. Nazywa się Iwan. Wyobraźcie sobie kogoś urodzonego z pogruchotanymi kośćmi. Najpierw nie daje się to we znaki, później jednak zaczyna doskwierać. Każdy ruch sprawia ból. Każda decyzja wiąże się z niewyobrażalnym wysiłkiem. Kiedy my marzymy o gondolach, wieży Eiffla lub willi z basenem, on całym sercem marzy o idealnym bezruchu. Łóżko to synonim wybawienia, raju, Eldorado i Wysp Salomona w jednym. Świat poza łóżkiem to wymyślne koło tortur. Ale łóżko oznacza też demona samotności, którego odpędza się wódką. Co dalej? Czy ma sens marzenie o kimś z kim to łóżko można by dzielić? Czyż nie zburzy to upragnionego bezruchu? A może właśnie to uśmierzy ból?  Ona. Nazywa się Agafia. W wolnych chwilach, a ma tylko takie, lubi wróżyć sobie z kart. Jej ulubiony kwiat to goździk. Z dzieciństwa pozostały jej jedynie ślady ciężkiej ręki ojca, najboleśniejsze na sercu. Marzy o miłości, czyli o ciepłych dłoniach na policzkach, które nie byłyby jej dłońmi. O wieczornym zwijaniu się w kłębek w cieniu szeptanych zaklęć. O tym, że będzie z nią kupował sukienki i zauważy najdrobniejszą zmianę w jej uczesaniu. Sukienkę ślubną ma przygotowaną już od dawna. Wyczekuje i boi się. Boi się i wyczekuje.
Co dalej? Czy z tego może coś być? Bóg jeden raczy wiedzieć, a może nawet i On sam nie wie.

 

16 i 23.11.2008 Dziady Adama Mickiewicza
 

 

 

 

 

 

 

» Powrót